Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.
Czy wiesz, że ...
Założenia standardu Cztery Trzecie nakładają konstruktorom szczególne ograniczenia na dowolność konstrukcji obiektywów systemowych, dzięki którym nawet obiektywy szerokokątne umożliwiają uzyskanie poprawnego obrazu w każdym miejscu matrycy?
PEN Giant - kolejna poklatkowa historia sfotografowana PEN-em
Autor: Marcin Pawlak
Filmik PEN Story zrobił 10 miesięcy temu furorę - oryginalnie opowiedziana historia świetnie promowała nowego PEN-a. Najnowszy film PEN Giant, choć powstał w tej samej technice, ma jednak zupełnie inny - dosłownie - wymiar. Przy okazji prezentujemy kilkadziesiąt kadrów z wyprawy PEN-a na antypody.
Dziesięć miesięcy po opublikowaniu poklatkowego filmu PEN Story, firma kontynuuje pomysł w nowym, "powiększonym" wydaniu. Pierwsza edycja PEN Story powstała z okazji 50-lecia serii aparatu Olympus PEN, a jednocześnie promowała wprowadzenie na rynek jego współczesnego odpowiednika – Olympusa E-P1. Do powstania tego filmu niezbędnych było wykonanie 60 tysięcy zdjęć i 9600 odbitek. Twórcy nie ukrywali inspiracji był znanym wcześniej dziełem pracy japońskiego artysty Takeuchi Taijin A wolf loves pork, które powstało z ponad 1300 odbitek w tej samej technice poklatkowej.
PEN E-PL1 na ulicach Bukaresztu… Najnowszy film z tej rodziny, choć powstał w tej samej technice, przenosi ją w zupełnie inny wymiar, PEN Giant powstał na podstawie "zaledwie" 355 wydruków – ale za to w formacie billboardu! Tym samym historia wyszła w plener, którym jest stolica Rumunii Bukareszt. Efekt można zobaczyć poniżej:
Jak widać, produkcja tego filmu była już zadaniem bardziej skomplikowanym – przede wszystkim logistycznie. Jednak podobnie jak w przypadku PEN Story i A wolf loves pork, film powstał z "czystych" zdjęć, niepoddanych żadnej obróbce komputerowej. Chociaż nie podano oficjalnie, jakim modelem aparatu PEN wykonano zdjęcia, ostatnia plansza filmu sugeruje, iż był to najnowszy PEN E-PL1.Film został wyprodukowany z nieokreślonej aparatu serii Olympus PEN-i jak w oryginale, nie wykorzystuje żadnych sztuczek lub animacji komputerowej.
… oraz w Malezji i Singapurze Shooting great pictures has never been so easy – animacja PEN Giant kończy się hasłem "Robienie dobrych zdjęć nigdy nie było tak łatwe". By to zapewnić, twórcy aparatów serii PEN włożyli wiele wysiłku. Prawdę mówiąc, w niewielki korpusik E-PL1 włożyli całą lustrzankę – bez lustra. Mamy zatem przetwornik rozmiaru 3/4 cala (większy, niż w popularnych kompaktach), który pracować może z czułością sięgającą 3200 ISO. Stabilizacja jego położenia pozwala kilkukrotnie wydłużyć czasy naświetlania, co bardzo zwiększa szansę na uzyskanie ostrego, nieporuszonego zdjęcia.
Kadrujemy zdjęcia korzystając z 2,7 calowego wyświetlacza, tym zaś, którzy potrzebują przyłożyć do czegoś oko Olympus proponuje świetnej jakości, zewnętrzny wizjer elektroniczny – ten sam, który dołączany jest do nieco starszego PEN-a E-P2, i podłączany do tego samego portu akcesoriów.
Nowością w E-PL1 jest wbudowana lampa błyskowa – modele E-P1/P2 były jej pozbawione. Zamaskowana jest pod fragmentem górnej pokrywy aparatu, i podnosi się na pantografowym ramieniu. Jej moc jest niewielka, więc traktować ją należy raczej jako pomocnicze źródło światła, może też pracować w trybie bezprzewodowego sterownika dla lamp zewnętrznych. Tym, którzy planują często filmować za pomocą E-PL1 z pewnością spodoba się osobny przycisk aktywujący tę funkcję, co czyni ją dużo łatwiej dostępną niż w starszych PEN-ach.
Jak już wspomnieliśmy, Olympus zmieścił w maleńkim korpusie E-PL1 niemal pełną funkcjonalność lustrzanki systemu 4/3. Można się zastanawiać – po co? Cóż, niektórzy przyzwyczajeni są do możliwości oferowanych przez lustrzanki, i żaden kompakt nie jest w stanie ich zadowolić. Są jednak sytuacje, kiedy najmniejsza nawet lustrzanka z zestawem obiektywów jest zbyt dużym balastem – na przykład wówczas, gdy wybieramy się (dosłownie) na drugi koniec świata. Wówczas docenimy rozmiary PEN-a – wraz z obiektywami mieści się w nawet bardzo małej torbie fotograficznej. My PEN-a wysłaliśmy w podróż do Singapuru i Malezji – kilkadziesiąt zdjęć wykonanych w trakcie tej podróży można zobaczyć (i pobrać) na następnych stronach.
Pod osłoną nocy świat wygląda inaczej. Przenikają go miejskie światła, iluminacje budynków i głębia czerni. Fotografowanie przy słabym oświetleniu nie należy do najłatwiejszych, ale może przynieść fantastyczne, oryginalne efekty i wiele radości. Zabierzcie aparaty na nocną wyprawę i pokażcie, co uda Wam się uchwycić!
Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb).
Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies